Portret Nieznajomego #20

Moja siostra poznała Pana Tadeusza sześć lat temu, w dość niecodziennych okolicznościach. Każdego dnia pokonywał trasę ze swojego domu, przy Alejach Słowackiego, przez ulicę Długą, zmierzając na obiad w barze przy ulicy Sławkowskiej. Ewelina rozdawała ulotki, stojąc na jego trasie. Zaczęli rozmawiać, każdego dnia Pan Tadeusz zatrzymywał się, zamieniając z nią kilka słów. Z czasem poznałem go ja, nasza mama, a nasi dziadkowie wiedzą, że przygotowując Wigilię, puste miejsce nie będzie puste – Pan Tadeusz stał się członkiem naszej rodziny. Urodzony w 1917 roku, nie do końca pamięta co robił tydzień temu, ale zapytany o lata młodości zasypuje nas wspaniałymi opowieściami, podając daty, miejsca, nazwiska i najdrobniejsze szczegóły. Nie ma rodziny, żona umarła kilkanaście lat temu, jego jedyne dziecko – syn – w młodym wieku popełnił samobójstwo. Zbiera zdjęcia, a żyjąc prawie sto lat uzbierał ich całkiem pokaźną kolekcję. Mimo podeszłego wieku, Tadeusz jest na bieżąco z tym co dzieje się w Polsce i na świecie. Uwielbia seriale, z wypiekami na twarzy ogląda biegi narciarskie, czeka z niecierpliwością na Wiedeński Koncert Noworoczny i uważa, że Katarzyna Cichopek to bardzo ładna, choć niekoniecznie utalentowana aktorka. Swoim poczuciem humoru, dziarskością i uśmiechem przekonałby do siebie każdego.

„Bardzo się cieszę, że ktoś mnie jeszcze w ogóle odwiedza… W innym wypadku musiałbym zacząć mówić do swoich obrazów(śmiech)”

                                                                                                                                              Mr. Faceless

6 przemyśleń nt. „Portret Nieznajomego #20”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.